Rzeźby w Galeria Wisła

Nasza Galeria nosi dumną nazwę królowej polskich rzek - Wisły. Dlatego we wnętrzu Galerii czeka na Państwa niespodzianka.

Między sklepami i restauracjami, często w najmniej spodziewanych miejscach stoją figury duszków wodnych, rusałek i syrenki. Każda z nich przybiera inną pozę, pracując lub bawiąc się. Postacie różnią się mimiką. Inspiracją dekoracji były rzemieślnicze cechy obecne w Płocku lub zawody kojarzone z wodą.

Najciekawsze jest to, że twarz każdej z postaci może wydać się Państwu znajoma. Swoich wizerunków rzeźbiarzowi użyczyli mieszkańcy Płocka. Modelki i modele, głównie dzieci, zostali wybrani z castingu, w którym wzięło udział ponad 200 osób.
 

Rzeźby, odlane z brązu, uosabiają uczynne skrzaty zamiesz- kujące nad wodą, które pomagają ludziom w codziennych pracach. Jeden zanosi staruszkom wodę pod drzwi, inny zbiera trzcinę i po kryjomu naprawia chaty kryte strzechą, jeszcze inny pomaga młynarzowi. Jest też duszek, który tak samo jak co roku płocczanie bawi się, puszczając wianki na wodę. Są duszki, które pływają na tratwie lub w dłubance, budują mostek lub łowią ryby. Część z nich to pary tworzące rodzajową scenkę - zawsze nawiązujące do nazwy wspaniałej Galerii Handlowej.

Zapraszamy Państwa do podziwiania figur w chwili wolnej od zakupów.

W ten sposób Galeria Wisła tworzy niepowtarzalną atmosferę w swoim wnętrzu. A wszystko po to, aby umilić Państwa czas spędzany w naszej Galerii.
 

Legenda

Dawno, dawno temu, przy prastarym grodzie zwanym Płockiem, nad piękną rzeką Wisłą, zamieszkały uczynne wodne skrzaty. Gdy nikt nie patrzył, radośnie bawiły się nad rzeką wraz z małą syrenką, która od zawsze żyła w pobliżu grodu. A gdy zapadała ciemność i ludzie wracali do swych domostw na nocny spoczynek, skrzaty rozpoczynały pracowitą krzątaninę...

A to biednej rodzinie z chaty nad rzeką trzeba było wikliną dach załatać, a to młynarzowi, któremu ostatnio gorzej się wiodło, mąkę do worków przesypać, a to starej wdowie po rybaku nocą wodę ze studni pod drzwi przytaszczyć.

Pewnego dnia do Płocka dotarła wielka fala, a na niej Królowa Wisły ze swą świtą. Królowa i przybyłe z nią rusałki tak bardzo zachwyciły się wysoką skarpą, że postanowiły odpocząć na malowniczej plaży. Kiedy Królowa Wisła już odpoczęła i zapadł zmrok, dojrzała w zaroślach dziwny ruch - to małe duszki ochoczo wyruszały do grodu, aby jak co wieczór pomagać mieszkańcom Płocka. Zaciekawiona Wisła wysłała za nimi rusałki, aby zobaczyły, jak skrzaty zamierzają spsocić się ludziom. Gdy rusałki podążyły za małymi duszkami, z rzecznych odmętów wynurzyła się mała syrenka i opowiedziała Królowej Wisły, jak to płockie skrzaty zawsze czynią dobro - pomagają nie tylko rybakom, flisakom i mieszkańcom grodu, ale też wodnym zwierzętom. Wisła wysłuchała opowieści syrenki, a gdy powróciły rusałki, opowiedziały jej więcej nie o psotach, lecz o dobrych uczynkach skrzatów. Wzruszona Królowa obiecała rusałkom i małej syrence, że sprawi, aby pewnego dnia dobre skrzaty na zawsze zagościły pomiędzy Płocczanami, którym będą przypominać o łączącej ich od dawna więzi.